Prosty przepis na muffinki, które podasz na różne sposoby

Może to dziwne, ale dopiero niedawno upiekłam pierwsze muffinki w życiu! I to nie jest tak, że wcześniej byłam babeczkową przeciwniczką! Po prostu zawsze wydawało mi się to trudne, a sam wyrób kojarzyłam raczej z typowym słodko-tłustym deserem. Za sprawą pewnej książki postanowiłam w końcu spróbować, a efektami dzielę się w poniższym wpisie.

Przepis bazowy pochodzi z książki Louise Thibault „Dieta dla mózgu” i jak pisze sama autorka:

zaletą tych muffinków jest niewielka zawartość tłuszczu oraz możliwość podawania ich na różne sposoby: bez niczego, na słodko lub na słono.

I to mnie właśnie przekonało! Wszystkie babeczki jakie kiedykolwiek próbowałam były bardzo słodkie, (a przy tym także przepyszne!), ale chciałam, żeby przepis, który zagości w moim domu był raczej „elastyczny”. Muffinki od pani Louise przypominają raczej puszyste ciasto z bardzo lekką nutą słodyczy, dzięki czemu można łatwo dostosować ich smak na potrzeby deseru lub wytrawnej przekąski.

Babeczki zawierają:

  • węglowodany – i to znaczne ilości; pochodzą z dwóch rodzajów mąki, miodu i ewentualnie słodkich dodatków
  • białko zwierzęce z jogurtu naturalnego
  • tłuszcz zwierzęcy z masła i jogurtu

Składniki na 12 muffinków:

Składniki suche:

  • 125 g pełnoziarnistej mąki pszennej
  • 95 g białej mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli

Składniki mokre:

  • 1 średnie jajko, rozbełtane
  • 250 ml jogurtu naturalnego
  • 60 ml płynnego miodu
  • 60 g roztopionego masła (oryginalnie był olej słonecznikowy, ale nie jestem jego zwolenniczką w pieczeniu)

Czas przygotowania: 5 minut
Liczba porcji: 12 muffinków

Podstawowy przepis na muffinki bez dodatków

Przygotowujemy dwie miski. Do pierwszej wrzucamy wszystkie suche składniki. Druga przeznaczona jest na mokre, ale sugeruję zacząć od rozbełtania w niej jajka zanim dołożymy coś jeszcze.

Dodajemy mokre składniki do suchych i mieszamy. Ciasta nie trzeba wyrabiać, wszystko się ładnie połączy za pomocą łyżki.

Formę do muffinek lekko smarujemy masłem. Testowałam pominięcie tego kroku i niestety niektóre babeczki zaczęły mi się kruszyć przy wyciąganiu, a mam silikonową formę.
Do każdego dołeczka nakładamy tyle ciasta, aby zapełnić go w około 3/4. Podczas pieczenia ciasto zrobi się pulchne i rośnie w kształt grzybka.

Pieczemy 15 minut w temperaturze 180 stopni. Ja włączam program termoobieg z grzaniem od góry i używam tylko górnej połowy piekarnika.

Warianty smakowe babeczek

Tutaj ogranicza was tylko wyobraźnia i zasoby lodówki / spiżarni. Ja przetestowałam głównie warianty słodkie, ale po głowie chodzi mi już kompozycja z:

  • suszonymi pomidorami i mozzarellą
  • pieczarkami i cebulką
  • serem pleśniowym i gruszką.

Jeśli jednak chcecie, jak ja, zacząć od deserowych, to ciasto dosłodziłabym 3 łyżkami cukru i dopiero wtedy przełożyła do foremek.

Poniżej wersja z Kinder Czekoladą. Rozkruszyłam jeden batonik i powtykałam kawałeczki w surowe ciasto.

Jagody mrożone:

Cukrowe kuleczki:

Gorzka czekolada:

Wszystkie wyszły dobre, ale następnym razem odważniej dodam owoce i czekoladę, gdyż teraz czułam mały niedosyt. Bałam się jednak, że zbyt mocno zmieni to strukturę muffinek i wolałam się ograniczyć do kilku sztuk dodatków. Ciasto jest jednak nadal bardzo elastyczne i nic mu nie grozi. 😉

Smacznego!

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s